sobota, 18 kwietnia 2015

The Voices - Też rozmawiasz ze swoim zwierzakiem?

Wstaję rano, karmię psa i kota. Po krótkiej wymianie zdań z pupilami wyruszam do pracy. Jestem zatrudniony w magazynie, to dla mnie i tak duży sukces. Myślę o tej ślicznej Angielce z biura.Wracam do domu, mieszkam na tyłach starej kręgielni, nic szykownego, ale dobrze się tu czuję. W drzwiach wita mnie mój wierny i jedyny przyjaciel – pies. Kot, Pan Wąsik, jak zwykle wyzywa mnie na wejściu i każe mi się nakarmić. Czuję się bardzo samotny, więc otwieram lodówkę i wyjmuję głowę Angielki, żeby trochę porozmawiać. Nie czuję się przez to lepiej, bo obcięta głowa w komitywie ze zwierzętami próbują mnie przekonać, że jestem chorym psychicznie mordercą. Nie wiem, co mam o tym myśleć...tak mija mi kolejny dzień.


piątek, 3 kwietnia 2015

Czemu nie otwieram okna?

Siedzę sobie we własnym pokoju, który po przewietrzeniu i wpuszczeniu ilości światła większej, niż prześwit, który widuję często pomiędzy żaluzjami, a oknem, mógłby wydawać się nawet uroczy. Słucham nowej płyty Kendricka Lamara, do której, mimo wszechobecnej gloryfikacji, nie potrafię się przekonać. Głaszczę kota, który z przyjemnością sprawdza ostrość pazurów na moim udzie. Mógłbym otworzyć okno. Nie robię tego. Z dwóch prostych powodów...

Pogoda (tak, będę mówił o pogodzie), ta ostatnio sprawia nam takie cuda, że zasadne, a przynajmniej warte zastanowienia, wydaje się całe to pieprzenie ludzi od ochrony środowiska. Z roku na rok zimy przestają straszyć swoją słowiańską surowością, a zaczynają bawić samym określeniem. Jest zima, to jest zimno! Dobra, a co z malowniczymi połaciami śniegu, który dodawał uroku całej chujowości aktualnej aury? Bo w tą zimę uświadczyłem tylko kilka dni, podczas których białego puchu było tyle, co na lekarstwo. Na sanki nie udało się iść ani razu (tak, chodzę na sanki!). Z drugiej strony zapowiadają nam ośnieżone święta wielkanocne, serio? Co się podziało z zimą, o której opowiadali nam starsi, z zaspami, gdzie jedynym sposobem przejścia było utorowanie sobie korytarza? Nie chodzi o to, że za tym tęsknie, bo nie tęsknie w ogóle, cieplej = lepiej, ale warto na to zwrócić uwagę. Nie znam się ani trochę na anomaliach pogodowych, nie mam pojęcia o tym co się dzieje, a co nie. Zwyczajnie się zastanawiam nad tym, bez jakiejkolwiek wiedzy książkowej czy też...przyczyny.

czwartek, 12 marca 2015

Hotline Miami

Powiedzieć o Hotline Miami, że to krwawa strzelanka z widokiem z góry, to jak powiedzieć, że Eminem jest dobrym raperem, a Pollock lubi sobie chlapnąć. Niby prawda, ale prosta niczym przeciwnicy tejże gry, no i też nie do końca. Jonatan Söderström i Dennis Wedin, twórcy gry, wór swoich inspiracji mieli wypchany wieloma klasycznymi produkcjami. Skutecznie można porównywać tu klimat prosto z filmu "Drive", rozgrywkę z pierwszych części GTA, brutalność Manhunta etc. Nie o to chodzi, bo jako oddzielny produkt HM robi robotę i była to jedna z, może nie najlepszych, ale na pewno najciekawszych gier w jakie grałem... w ogóle.

Z początku dostajemy tylko ogryzki fabuły, Miami, rok 1989, kolejne telefony wzywają nas do przeróżnych lokacji, w których mamy za zadanie "posprzątać". Ogranicza się to zwykle do wybicia wszystkich żywych postaci. Proste? Oczywiście, i może właśnie dlatego gracz radośnie podchodzi do kolejnych, coraz to bardziej skomplikowanych poziomów, zabijając brutalnie setki osób, bez żadnego określonego powodu i mrugnięcia okiem. Gracz z czasem zastanawia się czemu to robi, żaden powód nie został nam przedstawiony, a odpowiedź udzielona nam przez grę nie jest wcale oczywista...


piątek, 6 marca 2015

Life is Strange - RECENZJA

Life is Strange należy do nowego nurtu gier przygodowych, często mówi się o nich "interaktywne filmy". Z klasycznych tytułów typu point and click zostało tu niewiele. Szczerze mówiąc dużo bardziej odpowiada mi to mało wymagające od gracza podejście, ponieważ pozwala nam skupić się na najważniejszych elementach produkcji, nie zaprzątamy sobie głowy durnymi zagadkami, które do niczego nie służą, a często ich rozwiązanie jest o tyle proste, co bezmyślne. Zamiast tego możemy rozpłynąć się w klimacie, którego, całe szczęście, francuska produkcja posiada całe zatrzęsie. Ale o co chodzi?

W grach tego typu od jakiegoś czasu specjalizuje się studio Telltale Games, jeśli graliście w Wolf Among Us, Walking Dead czy chociażby Grę o Tron ich produkcji, poczujecie się tutaj jak w domu, rozgrywka jest praktycznie taka sama, jednak z jednym dodatkowym bajerem, który daje twórcom dodatkowe pole do popisu, ale o nim później. Dla mniej wtajemniczonych graczy, którzy do końca nie rozumieją konwencji, gry tego typu polegają głównie na chodzeniu po przeróżnych lokacjach, interakcji z przedmiotami i, co najważniejsze, z ludźmi. Każda, nawet błaha, rozmowa lub decyzja okazuje się zaraz, albo nawet kilka godzin później, kopnąć gracza w dupę i pokazać jak błędny był jego osąd. Siłą takich produkcji jest fabuła. Przybliża to nas do scenariusza, który musi być otwarty na wiele możliwości, tu nie ma złych wariantów, są tylko Twoje wybory...