To
jest jak przypływ i odpływ, wie pan? Barbarzyństwo, ma się
rozumieć. Odpływa i wydaje się, że już jesteśmy uratowani, ale
wraca, zawsze wraca... i nas zalewa. Jestem tego świadkiem
codziennie w instytucie. Mój Boże. Do sal wykładowych przychodzą
małpy. Darwin był idealistą i marzycielem, zapewniam pana. Jaka
tam rewolucja. Zanim trafię na jednego myślącego, muszę stoczyć
bitwę z dziewięcioma orangutanami.
Są
głupi, a nie źli – zaprotestował Fermin. - Głupi. To nie to
samo. Zło zakłada jakąś moralną determinacje, jakiś zamiar i
pewną myśl. A głupiec nie pomyśli ani się nie zastanowi. Działa
instynktownie, jak zwierzę, przekonany, że zawsze ma rację; dumny,
że przypierdala, za przeproszeniem, każdemu, kto widzi mu się inny
od niego samego, i wszystko jedno, czy dlatego, że innego koloru,
wyznania, narodowości, czy też, jak w przypadku Don Federica,
dlatego, że lubi inaczej spędzać czas wolny. Źli ludzie jeszcze
mają swoje miejsce na ziemi, zbyteczni są skończeni głupcy.
