wtorek, 3 marca 2015

Cień Wiatru - Zbiór moich ulubionych cytatów.

To jest jak przypływ i odpływ, wie pan? Barbarzyństwo, ma się rozumieć. Odpływa i wydaje się, że już jesteśmy uratowani, ale wraca, zawsze wraca... i nas zalewa. Jestem tego świadkiem codziennie w instytucie. Mój Boże. Do sal wykładowych przychodzą małpy. Darwin był idealistą i marzycielem, zapewniam pana. Jaka tam rewolucja. Zanim trafię na jednego myślącego, muszę stoczyć bitwę z dziewięcioma orangutanami.

Są głupi, a nie źli – zaprotestował Fermin. - Głupi. To nie to samo. Zło zakłada jakąś moralną determinacje, jakiś zamiar i pewną myśl. A głupiec nie pomyśli ani się nie zastanowi. Działa instynktownie, jak zwierzę, przekonany, że zawsze ma rację; dumny, że przypierdala, za przeproszeniem, każdemu, kto widzi mu się inny od niego samego, i wszystko jedno, czy dlatego, że innego koloru, wyznania, narodowości, czy też, jak w przypadku Don Federica, dlatego, że lubi inaczej spędzać czas wolny. Źli ludzie jeszcze mają swoje miejsce na ziemi, zbyteczni są skończeni głupcy.

Cień Wiatru - Historia prosto z Cmentarza Zapomnianych Książek.

"- Danielu, to, co dzisiaj zobaczysz, masz zachować wyłącznie dla siebie – ostrzegł mnie ojciec. - Nikomu ani słowa. Nikomu. Nawet twojemu przyjacielowi Tomasowi."

Są na świecie miejsca magiczne, miejsca w których sceptycyzm chowamy w kieszeń, dając się pochwycić za rękę panującej tam atmosferze. Są książki, które wciągają widza w swoją rzeczywistość, tylko po to, by wypluć go zaraz po ostatniej stronie i zostawić tête-à-tête ze swoją wyobraźnią. Są w końcu ludzie, którzy swoją historią mogliby zapełnić niejedną z wyżej wymienionych książek, a każda chwila z nimi spędzona potrafi wzbogacić nas o coś niedającego się określić... o ułamek ich duszy.

Cień Wiatru, pióra Carlosa Ruiza Zafona, jest nie lada gratką, ponieważ jest ucieleśnieniem wszystkich przymiotów wymienionych we wstępie. Jako jeden z elementów serii, stanowi całkowicie oddzielny twór, powiązany z pozostałymi tylko niektórymi miejscami lub postaciami, więc nie ma co się martwić o zachowanie kolejności.


niedziela, 1 marca 2015

Sword Art Online - Zabójczo wciągająca gra MMO.

Zacznijmy od tego, że nie jestem jakimś wielkim fanboy'em anime. Bardzo okazyjnie oglądam kolejne serie, a Sword Art Online zainteresowałem się raczej pod wpływem impulsu, niż z chęci pochłonięcia. Do tego świata trafiłem zupełnie przypadkiem, przeglądając stronę poświęconą bajkom. Tym większe było moje zdziwienie, gdy serial wciągnął mnie niesamowicie już po pierwszym odcinku. Wiadomo, że dla przeciętnego europejskiego zjadacza chleba niektóre motywy czy zachowania postaci mogą się wydawać co najmniej dziwne, japońska kultura jest dosyć odległa naszej, ale pewne rzeczy trzeba przełknąć, by z rozkoszą oglądać tą najtrudniejszą na świecie grę MMO.

LINK START!


piątek, 6 lutego 2015

Chłopiec, który przeżył...

W tym roku Harry Potter kończy osiemnaście lat, bo pierwsza z książek ukazała się na rynku w roku 1997, nie będzie to tekst o jego pierwszym legalnym wyjściu na wódkę, czy jak kto woli Ognistą Whiskey Ogdena. Będzie to tekst o mojej wieloletniej przygodzie, którą spędziłem wraz z młodym czarodziejem. Przygoda ta była długa niczym przetłuszczone włosy Severusa Snape'a, pełna szczęśliwych chwil, jak gdybym wypił pół litra Felix Felicis i ucząca więcej niż sesje w Myślodsiewni. 

Zaczęło się to jakoś w połowie podstawówki, gdy zawsze po lekcjach chodziłem do babci, zwykle oglądałem bajki, ale pewnego razu odwiedziła nas sąsiadka, pożyczając mi pierwszą książkę z serii. Przeczytałem może ze trzy rozdziały, ale nie była to rozrywka dla mnie. Stwierdziłem, że bez obrazu i dźwięku to nie to samo i dalej pochłaniałem Cartoon Network w ilościach zbyt dużych. Jednak z moją siostrą było inaczej, może dlatego, że jest o 3 lata starsza. Ją świat magii pochłonął z miejsca.

Wszystko zmieniło się, gdy poszliśmy do kina na Kamień Filozoficzny. Film spodobał mi się strasznie, więc postanowiłem książkom dać drugą szansę. Tym razem dałem się wciągnąć i z wypiekami na twarzy czytałem kolejne części, dostępnych było chyba wtedy pięć części, a premiera kolejnej zbliżała się wielkimi krokami.